Pojedynek zapowiadano jako poważne przetarcie „Górala” przed walkami z bardziej renomowanymi rywalami. 38-letni pięściarz ze Stanów Zjednoczonych, wyższy o kilkanaście centymetrów i cięższy o ponad 20 kilogramów od Adamka, stawił solidny opór i był nawet bliski posłania „na deski” naszego mistrza organizacji IBF. Ostatecznie jednak, po wyczerpującej 12-rundowej konfrontacji, sędziowie jednogłośnie wskazali Polaka jako triumfatora. Faktem jest, że to gilowiczanin trafiał częściej, był aktywniejszy, a nieocenionym atutem ponownie okazała się jego szybkość. − Cieszę się z wygranej, choć na pewno mogłem dać z siebie więcej. Grant niczym mnie nie zaskoczył, ale jednak była to trudna przeprawa w każdej z rund – powiedział zwycięzca.
Dla Adamka to czwarte kolejne zwycięstwo w wadze ciężkiej, które może otworzyć mu drogę do walk z najlepszymi bokserami na świecie. Głośno mówi się o tym, że w przyszłym roku „Góral” miałby skrzyżować rękawicę z jednym z braci Kliczko. Pewne jest w każdym razie, iż następne pojedynki pięściarza z Gilowic także dostarczą licznie wspierającym go kibicom sporej dawki emocji. (Man)











