Stargardzki Portal Internetowy
 
Reklama w portalu
Szukaj w portalu
06 Luty 2012
Dorota, Bohdan, Ksenia
31.08.2010 09:27
"Co mi Panie dasz... w ten niepewny czas"
Szanowni Czytelnicy. Tym razem zamiast krótkiego felietonu powinienem zachęcić Państwa do przeczytania tygodnika politycznego. Wprost idealnie w kilku tekstach oddaje bowiem wszystkie moje obawy i niepokoje dotyczące „krajobrazu po bitwie wyborczej”, która choć ustami złagodniałych na czas kampanii wodzów miała zakończyć wojnę polsko-polską, chyba ją na nowo rozpoczęła.
Przegrany, oficjalnie i formalnie uznał, że demokracja – demokracją, a nasze (PiS-u) i tak musi być na wierzchu. Toteż, jak kresowa babcia z filmu „Sami swoi”, wyposażył w propagandowe granaty swoich bojowych zwolenników, pogoniwszy wcześniej do drugiego szeregu tych, którzy z dużą pasją i chyba sukcesem próbowali zrobić z niego anioła. Tak więc w odstawkę poszły Poncyliusze i Kluzik- Rostkowskie, a do boju ruszyły armaty Kurskiego, jadowita, chemiczna broń Joachima B. i makiawelicznie uśmiechnięta paplanina Macierewicza, wybitnego specjalisty od wywiadu, kontrwywiadu, tajnych służb i jawnych drużb.
Ponieważ bojownicy są doświadczeni i nastawieni historycznie wiedzą, że najlepszą formą wojny jest partyzantka. Niejedna potęga nowożytnego świata połamała sobie zęby na tej formie walki. Polacy mają w niej doświadczenie i szacunek dla tych, którzy w ten sposób bronili naszej wolności. Wtedy było to wielkie i szlachetne, ale dziś patriotyzm zastępuje się fanatyzmem politycznym i bez skrupułów wplątuje się w to wiarę i krzyż. „Gott mit uns”, starsi i obyci z historią pamiętają jak ci, którzy mieli nas wyeliminować z „rejestrów rasy niższej” zawłaszczyli sobie Boga tylko dla siebie...
Dziś partyzantka nie musi wydawać podziemnej „bibuły”. Można, korzystając z demokracji, (której podobno nie ma), wreszcie głośno wrzeszczeć, że „kto nie z nami”, ten zdrajca zaprzaniec i niekatolik. Jęczeć o zamachu na media publiczne, które „szablą” naszym odbierają zapominając, że kiedyś tą samą szablą, tyle że wtedy w słusznej ponoć sprawie, zawładnęło się tymi mediami w sojuszu z obrzydliwą lewicą, która do tego celu stała się mniej postkomuną, a wręcz cywilizowaną formacją z elementami „starszopokoleniowej lewicy”, z którą można się dogadać. Ocean obłudy i nowomowy, rodem z retoryki obśmiewanej kiedyś przez Stefana Kisielewskiego. Kiedyś, za komuny!
Nowością jest próba tworzenia na użytek własnych zwolenników swoistego państwa zastępczego. To już nie są „gabinety cieni” przygotowywane w razie przejęcia władzy po wygraniu demokratycznych wyborów, ale oficjalne komisje parlamentarne złożone z samych swoich, stowarzyszeń o anarchizujących założeniach i pełna pospieszalskiego manipulowania, profesjonalna propaganda.
Piosenka mówi „Ale to już było i nie wróci więcej”... czyżby? Tymczasem druga strona ma wygodny parawan dzięki tej wojence, do permanentnego wycofywania się z obietnic i oczekiwanych reform państwa. Liniowy podatek wykrzywił się w górę. Ratunek dla budżetu, ponoć tylko na rok. A twardozgłoskowy tenor mówi, że dla nas to betka i nie poczujemy ubytku w portfelach.
Kazik Staszewski powinien być uznany za śpiewającego proroka... znacznie wcześniej zaśpiewał” „12 groszy w zębach tu przynoszę , 12 groszy tylko nie płacz proszę”. Reforma finansów publicznych i inne, ewidentnie nie pasują do kalkulacji wyborczych. Toteż – tym gorzej dla reform!
Tymczasem trzecia siła, ta która napierała jabłkami na wyborców o wczesnym poranku, co rusz ustami siwego młodzieńca wypuszcza jakiegoś demagogicznego, nibyspołecznego „bąka”, licząc, że 14-procentowe łokcie pozwolą jej pewniej usadowić się na politycznej grzędzie. Czwartej siły już nie ma, bo PSL zmierza chyba do niebytu. Bo jak inaczej rozumieć brak sensownego kontaktu z własnym, samorządowym zapleczem? A w samorządach PSL jest potęgą. A samorządy są jedyną formą aktywności społecznej, która się w Polsce udała.
Tymczasem sfrustrowani beznadziejnym wynikiem w wyborach prezydenckich szefowie mamroczą tylko o obronie KRUS-u. Że niby „jak się KRUS wysusy, to się KRUS wykrusy”. A przecież przeciętna rodzina rolnicza korzysta z tej formy ubezpieczeń na poziomie pomocy społecznej (groszowe świadczenia), a tym, którzy prowadzą biznes rolniczy darmocha zusowska się nie należy. Skutek jest taki, że skromny rolnik ma z tego jałmużnę, a niezreformowany KRUS jątrzy przeciwko wsi resztę świata.
A my wyborcy (bo chyba już tylko tak pojmują obywatela politycy) gdzie? Przecież nie wszyscy wbijają w ziemię krzyż i nie wszyscy go z tej ziemi chcą wyrwać. Wszyscy mówią, że krzyż szanują, ale ilu z tych, co tak mówią, szanuje go naprawdę?
Miejmy nadzieję, że zdecydowana większość. Miejmy nadzieję, że Miłosz cytując psalmistę na pomniku chwały polskiej solidarności „Pan da siłę swojemu ludowi” ‒ miał rację i że będzie to siła, która pozwoli wyjść nam wszystkim obronną ręką z chaosu, cynizmu i fanatyzmu, serwowanego nam przez niskopoziomową politykę z wysokiej półki, a raczej grzędy, bo to gdakanie i gęganie ptactwa domowego. Stamtąd słychać najczęściej, a nie z trybun i salonów, które powinny reprezentować powagę i majestat państwa oraz troskę o Tę, która „jest najważniejsza”.

Tej „siły od Pana” czytelnikom i sobie...

Jerzy Kliś
Dodał: beskidy24.eu
Żródło: Gazeta Beskidzka Drukuj wiadomość    Wyślij link do wiadomości 
Ocena: BeskidyBeskidyBeskidyBeskidyBeskidy Twój głos:
Komentarze [ilość 0]
Dodaj komentarz do aktualnie czytanego newsa.
Twój podpis:
Jaki będzie wynik mnożenia liczb 4 i 2.
Odpowiedz wprowadź w zapisie liczbowym.:
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy internautów.
Ta wiadomość została dodana przez Ciebie, aministratorzy serwisu zakończyli okres moderacji i już nie możesz zmieniać jej treści.
Moje wiadomości

Beskidy

Beskidy

Beskidy