Wydarzenia z maja i czerwca, gdy woda wyrządziła potężne szkody najbardziej dotknęła mieszkańców w rejonie Porąbki-Kozubnika i doliny Wielkiej Puszczy. Wdrożono tam jednak odpowiednie środki zapobiegawcze, co okazało się niezmiernie ważne w obliczu powrotu opadów deszczu na przełomie sierpnia i września.
Duży problem pojawił się za to w Kobiernicach. Szczególnie intensywne opady na Żywiecczyźnie spowodowały konieczność zrzutu wody ze zbiorników. Do Soły napływało momentami nawet 700 m³/sek. i doprowadziło to do rozmycia brzegów w międzywalu w Kobiernicach. Przez łowiska należące do Polskiego Związku Wędkarskiego wzburzona woda uderzyła następnie w wał przeciwpowodziowy na Sole, powodując poważne zagrożenie jego przerwania na odcinku 100 metrów. ‒ Wał zaczął osuwać się do wody. Wydawało się, że ograniczenie zrzutu wody pozwoli opanować sytuację, tymczasem podmywanie postępowało – relacjonuje Czesław Bułka, wójt gminy Porąbka.
Do akcji ratowniczej, prócz gminnych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych i Państwowej Straży Pożarnej, przyłączyły się służby gminy oraz Śląskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. W zapobieganie przerwaniu wału z ogromnym zaangażowaniem włączyli się również mieszkańcy Kobiernic, którzy całymi rodzinami bronili swoich posesji przed zalaniem. Uzupełniali worki piaskiem, przenosili je do najbardziej zagrożonych miejsc i układali na brzegu wału, aż wreszcie pomogli w powstrzymaniu żywiołu po trzech dniach nieustannych działań. ‒ Sytuacja była bardzo trudna, dlatego dziękuję wszystkim, którzy tak właśnie zareagowali w obliczu zagrożenia – dodaje wójt Porąbki.
Zabezpieczenie wału pozwoliło ochronić przed zalaniem wiele domostw i zakładów nie tylko w samych Kobiernicach, ale i w sąsiedniej gminie Kęty. W wyniku powstałego zagrożenia i przewidywanych dalszych opadach deszczu, wspólnie ze służbami wojewody śląskiego, podjęto decyzję o przywróceniu biegu rzeki Soły do jej dawnego koryta. Przy wsparciu wojewody na miejsce sprowadzono specjalną spycharkę z kopalni Makoszowy, a także trzy inne z budowy zapory w Świnnej-Porębie. Łącznie w pracach uczestniczyło 15 różnego rodzaju ciężkich maszyn pod koordynacją Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. ‒ Odsunięcie koryta rzeki o kilkaset metrów od wału w Kobiernicach ma zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości. Te prace były więc konieczne – wyjaśnia wójt Bułka. (Man)















