Zadzwonił do nas Czytelnik (nazwisko do wiadomości redakcji). Jest mieszkańcem Bielska, kilka dni urlopu postanowił z żoną spędzić nad morzem w Świnoujściu. – Znaleźliśmy hotel przez internet. Weszliśmy na jego stronę, obejrzeliśmy zdjęcia i zarezerwowaliśmy pokój na pięć dni – wyjaśnia. Po przyjeździe na miejsce zdecydowali, że zanim zdecydują się na zapłatę za cały pobyt, przenocują jedną noc. Pokój im odpowiadał, także jacuzzi, z którego skorzystali. – Nie mam do tego zastrzeżeń – zaznacza Czytelnik.
Zastrzeżenia miał jednak do posiłków. To, co pierwszego dnia wydawało mu się jednorazowym niedociągnięciem, okazało się stałym postępowaniem. – Jedzenie było po prostu nieświeże. Gdy zwróciłem na to uwagę właścicielce, odpowiedziała, że czego się spodziewałem po jednogwiazdkowym hotelu – mówi niezadowolony klient.
Po trzech dniach pobyt w Świnoujściu zbrzydł mu do tego stopnia, że postanowił zrezygnować i wrócić do Bielska. Przyznaje, że gdyby nie musiał siedzieć w hotelu, być może zostałby dłużej, a niski standard usług mniej by mu przeszkadzał. Ale zimna i brzydka pogoda zniechęciła go do reszty.
Gdy jednak chciał zrezygnować z dwóch ostatnich dni, właścicielka odpowiedziała, że może dostać tylko 60 proc. opłaty. Resztę policzyła jako swoje straty. – Nie doszłoby do tej sytuacji, gdybym wiedział, że hotel jest jednogwiazdkowy. Na jego stronie internetowej nigdzie nie znalazłem informacji o tym, ile ma gwiazdek. Potem po przyjeździe na drzwiach wejściowych przy nazwie hotelu zauważyłem trzy gwiazdki. Czuję się oszukany – mówi wczasowicz z Bielska.
– Nie ukrywamy, że mamy jedną gwiazdkę. Na wszystkich portalach turystycznych, na których się ogłaszamy, zawsze jest informacja, że mamy jedną gwiazdkę. A trzy gwiazdki przy wejściu to nie informacja, tylko graficzny przerywnik w napisie – powiedziała nam Danuta Dziedzicka, właścicielka hotelu Cis w Świnoujściu. Na nasze pytanie, dlaczego nie ma o tym informacji na ich własnej stronie internetowej przyznała, że być może był to błąd.
Dlaczego jednak potrąciła za dwa niewykorzystane dni aż 40 proc. ceny usługi? Policzmy: jedna doba w pokoju ze śniadaniem dla dwóch osób kosztuje 280 zł, do tego 20 zł za parking, który okazał się trawnikiem obok domu. Czyli za dwa niewykorzystane dni, a więc pusty pokój, cztery śniadania i wolne miejsce na trawniku w kasie hotelu zostało 240 zł.
– To nasze straty. Gdyby ten pan rezerwował miejsce przez biuro, nikt nie zwróciłby mu nawet grosza. Skoro mu nie odpowiadało, mógł zrezygnować po pierwszej nocy – twierdzi Danuta Dziedzicka. Straty wyliczyła w ten sposób, że gdyby nie wcześniejsza rezerwacja, kto inny skorzystałby z pokoju. – To długi weekend, ostatni tych wakacji, wiele osób pytało o wolne miejsca, ale musiałam im odmówić, bo ten pan zablokował miejsce – wyjaśnia. (Łu)















