Stargardzki Portal Internetowy
 
Reklama w portalu
Szukaj w portalu
21 Maj 2012
Tymoteusz, Wiktor, Kryspin
24.07.2010 21:53
W kajak-polo z sukcesami
Beskidy
Kaniów słynie od lat z wartościowych dokonań zawodników miejscowego klubu UKS „Set”. Wyczyny uprawiających dyscyplinę kajak-polo nie byłyby możliwe bez doskonale wykonywanej pracy trenerskiej przez Dariusza Pilarza. Ze szkoleniowcem rozmawiamy nie tylko o kaniowskim klubie, ale i samym sporcie, który cieszy się dużym zainteresowaniem.
REDAKCJA: Jak zaczęło się pana zainteresowanie tą mało popularną dyscypliną?
DARIUSZ PILARZ: W Polsce faktycznie kajak-polo nie zalicza się do najbardziej popularnych sportów, ale na świecie wygląda to już zdecydowanie inaczej. Przy sporcie jestem od 1982 roku, najpierw trenowałem kajaki płaskie, później maratony. Gdy poznałem zasady kajak-polo jako odłamu kajakarstwa od razu zaciekawiło mnie to. Podjąłem pracę w Górniku Czechowice-Dziedzice i oprócz kajaków płaskich rozpoczęliśmy zajęcia pod kątem tej, mało znanej wówczas, dyscypliny.

RED.: Jak doszło do powstania sekcji kajakowej w Kaniowie?
D.P.: Początkowo znalazło się tutaj kilku fanatyków piłki siatkowej, stąd „Set” w nazwie klubu. Drużyny siatkarskiej nie udało się jednak zorganizować, a pieniądze z Ministerstwa otrzymaliśmy właśnie na kajaki. Pomyśleliśmy wówczas o prowadzeniu zajęć kajak-polo. Łatwo nie było, bo siedzibę mieliśmy w Kaniowie, a cały klub funkcjonował wciąż w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie dowoziliśmy dzieci. Później dostaliśmy zgodę na użytkowanie obiektu pożwirowego w Kaniowie.

RED.: Czy zainteresowanie tą dyscypliną wśród dzieci i młodzieży jest duże?
D.P.: Jeśli chodzi o ilość zawodników przynależących do naszego klubu to jest ona płynna. W starszej grupie, juniorów i seniorów, mamy aktualnie około 25 osób, poza tym w zajęciach uczestniczy co roku ok. 50-60 dzieci. W mojej opinii rodzice idą w dzisiejszych czasach na łatwiznę. Gdy widzą swoje dziecko w domu przed komputerem, to uważają, że wszystko jest w porządku. Kiedyś było inaczej, a dzieci miały znacznie więcej okazji do aktywnego spędzania wolnego czasu. Z tego względu trudno dziś o zainteresowanie mniej popularnymi sportami w naszym kraju. Niemniej jednak na zajęcia w naszym klubie uczęszcza chłopak z rocznika 2002, dla którego to świetna zabawa. Dzieci uczymy zresztą wpierw pływania na basenie w Goczałkowicach.

RED.: Co jest takiego fascynującego w kajak-polo? Dlaczego warto, aby dzieci zgłębiały tajniki akurat tej dyscypliny?
D.P.: Myślę, że dla wielu dzieci to przede wszystkim doskonała zabawa. Kajak-polo jest czymś w rodzaju piłki nożnej, choć oczywiście więcej wymaga od osoby początkującej. Trzeba przełamać w pierwszej kolejności obawy przed wodą, następnie umiejętnie korzystać z wiosła, a do tego dochodzi jeszcze piłka. Przyznam jednak, że dzieci uczą się bardzo szybko i dochodzą do wprawy naprawdę błyskawicznie.

RED.: Czy jest to wobec powyższego sport całkowicie bezpieczny?
D.P.: Z pozoru wydaje się, że uprawianie kajak-polo wcale nie jest bezpieczne. Zawodnicy mają założone kaski, kraty, kapoki, ale to tylko i wyłącznie właśnie dla zapewnienia bezpieczeństwa. W swojej blisko piętnastoletniej karierze w kajak-polo jeszcze nie spotkałem się z poważnymi kontuzjami. Zdarzają się oczywiście jakieś drobne urazy, ale takie zagrożenia niesie ze sobą każdy sport.

RED.: Na koncie klubu z Kaniowa dużo sukcesów także na arenie międzynarodowej. Czy jest pan w stanie wskazać te najcenniejsze?
D.P.: Muszę podkreślić, że trafiliśmy tutaj na bardzo dobry materiał w postaci zdolnej grupy dzieci i młodzieży. Dzięki temu osiągnęliśmy niemal wszystko w tej dyscyplinie. Na początku cieszył nas wyjazd na mistrzostwa Polski seniorów i zajęcia piątego czy szóstego miejsca. To była dla nas niesamowita radość. Po około sześciu latach pracy przyszły pierwsze medale juniorskie i seniorskie. Tak doszliśmy do wysokiego poziomu, a bodaj najcenniejszy w naszym dorobku jest brązowy medal mistrzostw Europy z 2005 roku. Był to historyczny, pierwszy medal w kajak-polo dla Polski. W ubiegłym roku nasi zawodnicy powtórzyli ten wyczyn.

RED.: Nie brakuje zatem utalentowanych zawodników w UKS „Set” Kaniów?
D.P.: Faktycznie mamy wychowanków, którzy zdobyli już cenne medale i przynależą do grupy seniorów, jak np. Paweł Michalec. Powoli do starszych zawodników dołącza młodzież. Nie ukrywam, że jestem zadowolony z postawy moich dwóch synów, którzy są w kadrze narodowej i mają realne szanse wyjazdu na najbliższe mistrzostwa świata. W europejskiej czołówce znajduje się również Marzena Wala, która na mistrzostwach Europy zajęła wysokie czwarte miejsce. Żałujemy tylko, że brakuje tych najmłodszych z powodów, o których wcześniej już wspomniałem.

RED.: Był pan także trenerem kadry narodowej...
D.P.: Prowadziłem reprezentację w początkowym etapie, do 2005 roku. Po zdobyciu przez moich podopiecznych medalu na mistrzostwach Europy postanowiłem, że czas na to, aby kadrę prowadzili młodsi. Aktualnie pełnię funkcję trenera-koordynatora i zajmuję się głównie sprawami organizacyjnymi. Poza tym szkolę grupy w kaniowskim klubie.

RED.: Czy rozwijające się kajak-polo jest sportem przyszłościowym?
D.P.: Współcześnie wygląda to w ten sposób, że wszystkie sporty widowiskowe schodzą do mediów. Taką dyscypliną jest bez wątpienia kajak-polo – mecze nie są długie, odbywają się w wyznaczonym do tego miejscu i cały czas dzieje się dużo ciekawego. Jeżeli kajak-polo wejdzie w system sportu olimpijskiego to ma przed sobą przyszłość. Skorzysta na tym nie tylko sama dyscyplina, ale i zawodnicy uprawiający ją. Federacje zachodnich krajów starają się, aby włączyć kajak-polo do grona sportów olimpijskich. Największym problemem jest to, że dyscyplina funkcjonuje w ramach kajakarstwa i pewne rozpowszechnione konkurencje musiałyby wypaść z olimpijskiego programu. Skracanie dystansów poszczególnych zawodów przybliża do tego, że w końcu rozgrywki o medale przeniosą się na basen 50-metrowy, z którego korzystają drużyny w kajak-polo.

RED.: Kajak-polo to drogi sport?
D.P.: Szczerze powiedzieć trzeba, że niestety bardzo drogi. Kajak, nawet taki z niższej półki, kosztuje co najmniej 2 tysiące złotych, do tego dochodzi wiosło, na które należy przeznaczyć ok. tysiąca zł., poza tym kapok, kask i piłka. Koszt wyposażenia jednego zawodnika to ok. 8 tys., a trzeba pamiętać, że potrzebujemy co najmniej ośmiu zawodników. Sprzęt jest więc drogi, poza tym szybko eksploatuje się i po trzech latach nie nadaje się do uprawiania sportu wyczynowego.

RED.: W tym roku w Kaniowie odbędzie się bardzo ważne wydarzenie w kalendarzu imprez kajak-polo.
D.P.: Przed nami mistrzostwa Polski juniorów, szkoda, że trochę zostaliśmy zaskoczeni przez pogodę. Początkiem czerwca przeprowadziliśmy zawody międzynarodowe z udziałem trzydziestu drużyn, które były przedsmakiem juniorskiej rywalizacji. Cieszymy się, że możemy gościć najlepszych zawodników i sprawdzić nasze możliwości sportowe, jak i organizacyjne.

RED.: Jakie są pana plany i marzenia związane z tą dyscypliną?
D.P.: Chciałbym, aby w Kaniowie powstał wreszcie obiecywany od lat ośrodek kajakarski z prawdziwego zdarzenia. Zrealizowałem już cel sprowadzenia kajak-polo do Kaniowa, następnie organizacji mistrzostw Śląska, mistrzostw Polski, później turnieju międzynarodowego. Marzę o europejskim bądź światowym czempionacie w tej miejscowości, co jest oczywiście możliwe, ale zależy od posiadanego zaplecza, które musi być na odpowiednio wysokim standardzie.

Rozmawiał: Marcin Nikiel
Dodał: beskidy24.eu
Żródło: Gazeta Beskidzka/ fot. DK Drukuj wiadomość    Wyślij link do wiadomości 
Beskidy
Ocena: BeskidyBeskidyBeskidyBeskidyBeskidy Twój głos:
Komentarze [ilość 0]
Dodaj komentarz do aktualnie czytanego newsa.
Twój podpis:
Jaki będzie wynik mnożenia liczb 4 i 2.
Odpowiedz wprowadź w zapisie liczbowym.:
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy internautów.
Ta wiadomość została dodana przez Ciebie, aministratorzy serwisu zakończyli okres moderacji i już nie możesz zmieniać jej treści.
Moje wiadomości

Beskidy

Beskidy

Beskidy